Pokazywanie postów oznaczonych etykietą godność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą godność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2015

38. Jak kobieta do kobiety?

Jeszcze przed "wyjściem z szafy", będąc o wiele głupszym człowiekiem, czytałem w pośpiechu opowiadanie Babla "Moje pierwsze honorarium". Pędziłem słowo po słowie, zdanie po zdaniu - był to czas, kiedy za wszelką cenę, na gwałt chciałem wchłonąć możliwie dużą i wszechstronną wiedzę. Toczony kompleksami nie odnajdywałem się w życiu towarzyskim, bałem się zabierać głos, aby nie wyjść na ignoranta. Dlatego chciałem zmieścić w sobie całą wiedzę świata, w chwilę, i bezmyślnie parłem przez Babla i nagle - stop - bohaterka Wiera powiedziała do chłopca-narratora: "siostro", "siostrulu ty moja". Mocno mnie te słowa poruszyły, rozczuliły. Chłopiec usłyszał "słowa kobiety przeznaczone dla innej kobiety". Przeczytałem tekst jeszcze raz, na spokojnie, i w końcu zrozumiałem prawdziwy sens tego nieskomplikowanego dzieła: Chłopiec-narrator podał się za prostytutkę, zmyślił w biegu historię o sobie. Była to pierwsza opowieść jaką przekazał światu, a Wiera stała się jej pierwszą czytelniczką (nie wiedząc o tym).

sobota, 11 kwietnia 2015

36. Przyszła wiosna

Zawsze lubiłem wiosnę, zresztą każda pora roku jest w porządku - i każdej potrzebuję (nie rozumiem ludzi, którzy zimą uciekają do ciepłych krajów). Teraz jednak obawiam się ciepłych miesięcy. Dlaczego? Bo muszę zrzucić grubszą kurtkę i czapkę, włożyć cieńsze rzeczy, a wtedy ludzie od razu poznają, że mam ciało faceta. Momentalnie robi się zamieszanie. W czwartek mocno świeciło słońce, ale było chłodno, więc miałem na głowie chustę. Czułem się w miarę bezpiecznie. W piątek zrzuciłem chustę, bo słońce przygrzało - i zaczęły się kłopoty. Wracając z pracy usłyszałem kilkanaście obelg "pedał", a w galerii handlowej grupa młodzieży urządziła zbiegowisko pt. "Patrzcie pedał". Wybierałem gazety w sklepie, a kątem oka zobaczyłem jak grupa wskazuje na mnie palcami. Taki dzień, zdarza się. A jak się zdarza, to po powrocie do domu najczęściej mam wszystkiego dość. 

niedziela, 1 marca 2015

34. Życie a scena

Kilka tygodni temu zacząłem grać w zespole muzycznym. Zespół to dużo powiedziane, bo na razie uczymy się naszych instrumentów. Moja rzecz to ścieżka perkusyjna, ale nie jestem perkusistą, obsługuję analogowy automat. To jest dobrze spędzany czas, pozytywna energia po stresującej pracy. A praca stresuje bo od lutego mam nową i chcę się w niej pokazać z dobrej strony, nie popełniać gaf. Noszę w sobie niezdrowe poczucie, że jako „gender” muszę się bardziej wykazywać (dlaczego?). W zespole muzycznym ambicja jest raczej przeszkodą niż pomocnikiem – najczęściej prowadzi do konfliktów i rozłamu. Frajdę zamienia w katorgę.

wtorek, 30 grudnia 2014

33. Gender i bezdomny, wyrzutków dwóch

Środek czy koniec października. Piję piwo w gronie kolegów z pracy. Jesteśmy w „Fermentacji” na Struga. To trudny lokal dla pijusów-palaczy. Palacz musi co rusz opuszczać stolik i gnać na dwór po stromych schodach. Z każdym kolejnym kuflem staje się to trudniejsze. Cudem nikt nie łamie ręki, nie obija głowy o framugę. Stoimy na zewnątrz w dwóch grupach. Wyrobiłem w sobie nawyk wychodzenia z palaczami, choć nie palę. W podstawówce, liceum czy studiach, wiele traciłem nie paląc. Na fajce zawiązywały się najtrwalsze znajomości. Pęczniała wiedza o świecie.

niedziela, 9 listopada 2014

31. Chcesz oddać krew? Zmyj makijaż

W małym "krew-gate" zbliżamy się do pointy. Dyrektor Centrum Krwiodawstwa odpisał na moją skargę, uznał, że nic się nie stało: nikt nikogo nie obraził i nie wysyłał do psychiatry oraz nie sugerował ryzykownych stosunków seksualnych, a ja mogłem zmyć makijaż i wtedy wszystko byłoby w porządku.

"Pański wizerunek odbiegał od fotografii w dowodzie osobistym [...] Odmówił Pan dostosowania swojego wyglądu zewnętrznego (zmycie makijażu) do danych w dowodzie osobistym i z tego powodu nie mógł Pan oddać kwi."

piątek, 3 października 2014

niedziela, 21 września 2014

Wysokich obcasów nie noszę :)

Wysokich obcasów nie noszę (zabić się można!), ale w sobotnich Wysokich Obcasach znalazł się wywiad ze mną. Ci, którzy śledzą bloga pewnie nie znajdą w nim nic ponad treści tu publikowane. No może poza zdjęciami :)

Mimo wszystko, dobrej lektury - oto link:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,16655417,Jestem_hetero__Nie_jestem_mezczyzna__ktory_po_prostu.html

sobota, 16 sierpnia 2014

27. Boks i teatr

Mój coming out był wypadkową wielu przemyśleń i wsparcia najbliższej osoby. Wsparcie jest najważniejsze. Wypłynąć samemu „na suchego przestwór oceanu” jest trudno i może skończyć się źle. Bliska osoba pełni na początku rolę chusteczki, w którą się wypłakujemy, i motywuje nas do dalszej walki na ringu, gdy wracamy „z ulicy” z workiem przeżyć, obelg i niepewności.

środa, 13 sierpnia 2014

26. Blamaż na wizji

Polsatowskie studio „Tak czy nie”. Artur Zawisza obraża Rafalalę i obrywa szklanką, jest ochlapany. To żałosny widok, gdy zwolennik prężenia muskułów, szowinista i „judeosceptyk”, staje się o taki malutki i oddaje walkowerem mecz z transseksualną artystką. Tacy jak Zawisza są od „czystej” roboty w mediach – szczują, nakręcają, ale bicie „obcych” zostawiają kolegom z ulicy. Honor narodowca w pełnej krasie. Ale z akcją Rafalali mam jednak problem.

poniedziałek, 28 lipca 2014

25. Dzieciństwo, dzieciństwo

Moja poprzednia notka była bardzo pesymistyczna, ale nie bez powodu. Wydarzenie z Media Markt było wisienką na torcie nieprzyjemnych przygód, które spotykały mnie od rana. Zaczęło się od podróży rowerem, przy warsztacie samochodowym zebrało się kilku facetów na hasło „patrzcie, pedał jedzie”. Kampania Przeciw Homofobii powinna zorganizować specjalny fundusz na rzecz higieny psychicznej osób transgender. „Facet” w kiecce jest powszechnie traktowany jak gej i zbiera cięgi za gejów, bez względu na faktyczną orientację. Oczywiście, żartuję sobie, ale moje przygody chcąc nie chcąc pokazują skalę uprzedzeń względem osób homoseksualnych. Po feralnym czwartku nadeszły pozytywny piątek i przyzwoita sobota. Dwukrotnie usłyszałem od przypadkowych osób, że ładnie wyglądam, a dziewczyna stojąca za barem „Z innej beczki” zaczęła przyjazną rozmowę od zdania „widziałam cię ostatnio”. Widziała i zaaprobowała.

środa, 23 lipca 2014

24. Ludzie bywają okropni

Często przesadzam pisząc, że ludzie z zasady są tolerancyjni. To wszystko prawda, ale pod warunkiem, że odrzucimy dziesiątki „ja pierdolę” czy „pedałów” kierowanych codziennie w moją stronę. Bywają dni, kiedy trzeba być wyjątkowo odpornym na zaczepki – a nawet nie zaczepki, tylko komentarze, które dobiegają zza pleców, zza węgła, za półką z książkami czy płytami.

piątek, 22 listopada 2013

14. W zgodzie ze sobą

Koleżanka Dorota widziała na ulicy chłopaka w damskich ciuchach, czytam jej SMS:
"Był młodszy od ciebie, niższy, też blondyn z dłuższymi włosami i wystylizowanym uczesaniem, miał bardzo ładny i gustowny makijaż. Krótka kurteczka i obcisłe spodnie albo getry."

wtorek, 1 października 2013

11: Naga prawda

Muszę cierpliwie znosić, że dla innych jestem pedałem. Nawet matka potrafi tak powiedzieć, bo nie lubi moich różowych paznokci. Różowy jest w końcu pedalski. Przestałem już liczyć ile razy mnie tak nazwano i nie mam siły tłumaczyć jak bardzo ludzie się mylą. Rozumiem, że muszą odreagować, przewalczyć w sobie szok (czy wstręt) i staram się o to nie gniewać. Jak ktoś raz krzyknie czy zawyje – w porządku, nie będę kruszył kopii o głupstwo. Zdarzają się jednak osoby, które nie chcą dać spokoju i nachalnie przy każdej okazji muszą mi wyjaśnić, że jestem pedałem. Dla takich stałem się regularną atrakcją.

poniedziałek, 9 września 2013

7: "Wojna, wojna, nasza wojna"

Wojna uprzedzająca.

Nie chodzę w damskich ciuchach długo, bo miałem coming out dopiero przed wakacjami. Nie był to Wielki Wybuch, meteor, który zaszokował otoczenie, bo coming out odpowiednio wcześniej (chcąc nie chcąc) przygotowałem: szedłem w spódniczce na łódzkiej Manifie, ale wtedy jeszcze nie było jasne, kim jestem. Można więc było pomyśleć, że ciuchy to prowokacja, albo manifestacja np. solidarności z kobietami. Interpretacji cały wachlarz, jedna mniej prawdziwa od drugiej. Po Marszu Równości, kiedy to znowu ubrałem się niemęsko, nastąpił pierwszy wyłom. Nie zmyłem paznokci i poszedłem do pracy w pomalowanych. W tydzień czy dwa później byłem już w pracy w makijażu. W tym czasie nosiłem luźne damskie spodnie, pumpy, a to jest taki ciuch na granicy płci. Do pumpów doszły baletki. Nie bez walki, poszedłem w końcu do pracy w spódniczce. To wszystko odbyło się na przestrzeni dwóch miesięcy, kwietnia i maja.