Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stereotypy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stereotypy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 grudnia 2014

32. Długa podróż

Koniec października czy początek listopada - wracam z kolegą z delegacji ze Szwecji, ląduję w Warszawie. Na wyjeździe wyglądałem tak jak w Polsce: makijaż, pomalowane paznokcie, legginsy. Pierwszy raz byłem w innym kraju całkowicie w „damskich” ciuchach, wcześniej co najwyżej połowicznie: luźne uniseks spodnie, makijaż, ale bluzka „męska”. W krajach nordyckich jest pewnie łatwiej niż gdziekolwiek, co nie oznacza, że tam granice między męskością a kobiecością wyznaczone ubiorem są skrajnie rozmyte. Podczas mojego pobytu w Sztokholmie, łącznie ponad pół roku, nie spotkałem ani jednego mężczyzny w sukience, ani jego mężczyzny, który wykraczałby swoim wyglądem poza metroseksualność – ale zadbanych facetów jest mnóstwo, to fakt.

czwartek, 19 czerwca 2014

22. Zapiski z tygodnia

Zdarzenie na Piotrkowskiej.

Mijam bandę agresywnej młodzieży w dresach. Słyszę: „O kurwa, jeszcze transwestyci na ulicach, ja pierdolę”. Skręcam do kiosku, kupuję gumy do żucia, słyszę jak starsza pani rozmawia z córką o młodzieżowych bluzgach. Żali się, że Polska wciąż jest zaściankowym krajem.

poniedziałek, 19 maja 2014

21. Samochody, samochody

Człowiek w samochodzie w roli obserwatora czuje się bezpieczniej od przechodnia. Sam będąc osłonięty zaporą z okien i karoserii, traktuje świat jak wnętrze klatki w ZOO. Siedząc w zbroi może więcej, tak sądzi, bo wduszając gaz łatwo wymknąć się kłopotom. Nadaje sobie prawo komentowania wyglądu mijanych kobiet, jeśli jest mężczyzną - robi to na głos. Czyni to równie nachalnie jak wstawiony przechodzień.

niedziela, 23 marca 2014

19. Łamanie norm a wolność

Można sądzić, że zeszłoroczna decyzja o „wyjściu z szafy”, poszerzyła moją wolność osobistą, zrywając kajdan męskiego wzorca ubioru. Jest to pozorny sąd. Nie muszę już ubierać się „jak facet”, ale usunięcie jednego z ograniczeń namnożyło następnych.

niedziela, 16 marca 2014

18. Kobieta z cukierni

Zawsze przy okazji rozmów o wizerunku Łodzi, pojawia się pomysł, aby rewitalizację (ekonomiczne, architektoniczne i społeczne przekształcenie kamienicy czy dzielnicy) zastąpić remontem z przesiedleniem „niewygodnych” lokatorów, określanych mianem „żulerki”, nieasymilującej się biedoty, „roszczeniówki”, nierobów, bandyterki itp. Mówi się, że centralne obszary w mieście, takie jak Śródmieście, Stary Widzew czy Stare Polesie, powinny mieć reprezentacyjny charakter, a więc oprócz ładnego wyglądu, powinny gościć pięknych, młodych i kreatywnych lokatorów. Zawsze protestuję przeciwko takim planom, bo myślenie o tej łódzkiej „wizytówce” naszpikowane jest krzywdzącymi stereotypami, rozbuchanymi do granic przyzwoitości.

wtorek, 11 marca 2014

17. Gender w toalecie

Toalety w miejscach publicznych to thriller klasy B. Nie chodzi mi o ubikacje w pubach czy kawiarniach, ale o miejsca faktycznie masowe - z rzędem kabin i pisuarów, które znamy z centrów handlowych czy galerii udających dworce kolejowe vide Kraków lub powstające Nowe Centrum Łodzi.

wtorek, 1 października 2013

11: Naga prawda

Muszę cierpliwie znosić, że dla innych jestem pedałem. Nawet matka potrafi tak powiedzieć, bo nie lubi moich różowych paznokci. Różowy jest w końcu pedalski. Przestałem już liczyć ile razy mnie tak nazwano i nie mam siły tłumaczyć jak bardzo ludzie się mylą. Rozumiem, że muszą odreagować, przewalczyć w sobie szok (czy wstręt) i staram się o to nie gniewać. Jak ktoś raz krzyknie czy zawyje – w porządku, nie będę kruszył kopii o głupstwo. Zdarzają się jednak osoby, które nie chcą dać spokoju i nachalnie przy każdej okazji muszą mi wyjaśnić, że jestem pedałem. Dla takich stałem się regularną atrakcją.

środa, 4 września 2013

6: Alle gegen alle

Sami swoi.

Stoję na ulicy, mam na sobie ciasne szare spodnie: rurki od spodu pomalowane na różowo. Jak podwiniesz nogawkę, to na zewnątrz jest róż. Mam jeszcze damską kurtkę w moro z ćwiekami. No i makijaż, pomalowane paznokcie - te sprawy. Nadchodzi banda pięciu chłopaków, widzą mnie i kłapią: to chyba pedał, pederasta, na pewno pedał jeden, mają groźne miny, fukają jak dziki, prężą się, popisują przed sobą, ale trzymają się na dystans. Może to nie pora i nie miejsce, żeby mi wtłuc. Wszystko przebiega zupełnie zwyczajnie, ale jest jeden szkopuł: wyglądali dość dziwnie. Jeśli miałbym polecieć stereotypem, to byli mocno metroseksualni, czyli wyglądali jak geje. A jeden z nich miał ciaśniejsze spodnie od moich, takie dżinso-legginsy, czyli w sumie rajstopy, ale grubsze, bo z dżinsu. Wychodzi więc na to, że pedały szydziły z pedała.

czwartek, 29 sierpnia 2013

2: Katyń, Putin i pedał.

Spotykam Rosjankę w Cieszynie, w Klubie Studenckim "Panopticum". Rozmawiamy. Jest z Nowosybirska, uniwersytet wysłał ją na kurs języka polskiego. Ale dlaczego do Polski? Bo tylko ten kurs dawał gwarancję pobytu za granicą. Gdziekolwiek. Okazuje się, że nie tylko w USA nie wiedzą, gdzie leży Polska, co zrozumiałe w przypadku Nowosybirska. To w końcu stolica Syberii.