Koniec października czy początek listopada - wracam z kolegą z delegacji ze Szwecji, ląduję w Warszawie. Na wyjeździe wyglądałem tak jak w Polsce: makijaż, pomalowane paznokcie, legginsy. Pierwszy raz byłem w innym kraju całkowicie w „damskich” ciuchach, wcześniej co najwyżej połowicznie: luźne uniseks spodnie, makijaż, ale bluzka „męska”. W krajach nordyckich jest pewnie łatwiej niż gdziekolwiek, co nie oznacza, że tam granice między męskością a kobiecością wyznaczone ubiorem są skrajnie rozmyte. Podczas mojego pobytu w Sztokholmie, łącznie ponad pół roku, nie spotkałem ani jednego mężczyzny w sukience, ani jego mężczyzny, który wykraczałby swoim wyglądem poza metroseksualność – ale zadbanych facetów jest mnóstwo, to fakt.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stereotypy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stereotypy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 grudnia 2014
czwartek, 19 czerwca 2014
22. Zapiski z tygodnia
Zdarzenie na Piotrkowskiej.
Mijam bandę agresywnej młodzieży w dresach. Słyszę: „O kurwa, jeszcze transwestyci na ulicach, ja pierdolę”. Skręcam do kiosku, kupuję gumy do żucia, słyszę jak starsza pani rozmawia z córką o młodzieżowych bluzgach. Żali się, że Polska wciąż jest zaściankowym krajem.
poniedziałek, 19 maja 2014
21. Samochody, samochody
Człowiek w samochodzie w roli obserwatora czuje się bezpieczniej od przechodnia. Sam będąc osłonięty zaporą z okien i karoserii, traktuje świat jak wnętrze klatki w ZOO. Siedząc w zbroi może więcej, tak sądzi, bo wduszając gaz łatwo wymknąć się kłopotom. Nadaje sobie prawo komentowania wyglądu mijanych kobiet, jeśli jest mężczyzną - robi to na głos. Czyni to równie nachalnie jak wstawiony przechodzień.
niedziela, 23 marca 2014
19. Łamanie norm a wolność
Można sądzić, że zeszłoroczna decyzja o „wyjściu z szafy”, poszerzyła moją wolność osobistą, zrywając kajdan męskiego wzorca ubioru. Jest to pozorny sąd. Nie muszę już ubierać się „jak facet”, ale usunięcie jednego z ograniczeń namnożyło następnych.
niedziela, 16 marca 2014
18. Kobieta z cukierni
Zawsze przy okazji rozmów o wizerunku Łodzi, pojawia się pomysł, aby rewitalizację (ekonomiczne, architektoniczne i społeczne przekształcenie kamienicy czy dzielnicy) zastąpić remontem z przesiedleniem „niewygodnych” lokatorów, określanych mianem „żulerki”, nieasymilującej się biedoty, „roszczeniówki”, nierobów, bandyterki itp. Mówi się, że centralne obszary w mieście, takie jak Śródmieście, Stary Widzew czy Stare Polesie, powinny mieć reprezentacyjny charakter, a więc oprócz ładnego wyglądu, powinny gościć pięknych, młodych i kreatywnych lokatorów. Zawsze protestuję przeciwko takim planom, bo myślenie o tej łódzkiej „wizytówce” naszpikowane jest krzywdzącymi stereotypami, rozbuchanymi do granic przyzwoitości.
wtorek, 11 marca 2014
17. Gender w toalecie
Toalety w miejscach publicznych to thriller klasy B. Nie chodzi mi o ubikacje w pubach czy kawiarniach, ale o miejsca faktycznie masowe - z rzędem kabin i pisuarów, które znamy z centrów handlowych czy galerii udających dworce kolejowe vide Kraków lub powstające Nowe Centrum Łodzi.
wtorek, 1 października 2013
11: Naga prawda
Muszę cierpliwie znosić, że dla innych jestem pedałem. Nawet matka potrafi tak powiedzieć, bo nie lubi moich różowych paznokci. Różowy jest w końcu pedalski. Przestałem już liczyć ile razy mnie tak nazwano i nie mam siły tłumaczyć jak bardzo ludzie się mylą. Rozumiem, że muszą odreagować, przewalczyć w sobie szok (czy wstręt) i staram się o to nie gniewać. Jak ktoś raz krzyknie czy zawyje – w porządku, nie będę kruszył kopii o głupstwo. Zdarzają się jednak osoby, które nie chcą dać spokoju i nachalnie przy każdej okazji muszą mi wyjaśnić, że jestem pedałem. Dla takich stałem się regularną atrakcją.
środa, 4 września 2013
6: Alle gegen alle
Sami swoi.
Stoję na ulicy, mam na sobie ciasne szare spodnie: rurki od spodu pomalowane na różowo. Jak podwiniesz nogawkę, to na zewnątrz jest róż. Mam jeszcze damską kurtkę w moro z ćwiekami. No i makijaż, pomalowane paznokcie - te sprawy. Nadchodzi banda pięciu chłopaków, widzą mnie i kłapią: to chyba pedał, pederasta, na pewno pedał jeden, mają groźne miny, fukają jak dziki, prężą się, popisują przed sobą, ale trzymają się na dystans. Może to nie pora i nie miejsce, żeby mi wtłuc. Wszystko przebiega zupełnie zwyczajnie, ale jest jeden szkopuł: wyglądali dość dziwnie. Jeśli miałbym polecieć stereotypem, to byli mocno metroseksualni, czyli wyglądali jak geje. A jeden z nich miał ciaśniejsze spodnie od moich, takie dżinso-legginsy, czyli w sumie rajstopy, ale grubsze, bo z dżinsu. Wychodzi więc na to, że pedały szydziły z pedała.
czwartek, 29 sierpnia 2013
2: Katyń, Putin i pedał.
Spotykam Rosjankę w Cieszynie, w
Klubie Studenckim "Panopticum". Rozmawiamy. Jest z
Nowosybirska, uniwersytet wysłał ją na kurs języka polskiego. Ale
dlaczego do Polski? Bo tylko ten kurs dawał gwarancję pobytu za
granicą. Gdziekolwiek. Okazuje się, że nie tylko w USA nie wiedzą,
gdzie leży Polska, co zrozumiałe w przypadku Nowosybirska. To w
końcu stolica Syberii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)