Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coming out. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coming out. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2015

37. Oś Kijów-Moskwa-Warszawa

Kiedy dwa lata temu "wyszedłem z szafy", dziwiłem się pozytywnym reakcjom ludzi. Spodziewałem się, że zostanę gremialnie wyśmiany, wyklęty i poniżony. Myślałem, że spotka mnie piekło, nie spotkało - co nie oznacza, że jest "tęczowo", raczej "so-so", tak sobie. Jednego dnia dobrze, drugiego koszmarnie, z rzadkimi przerwami na szarość dnia codziennego. Do tej szarości tęsknię najbardziej i do "znikania w tłumie". Dwa lata "eksperymentu" polegającego na byciu sobą dały mi wystarczająco dużo doświadczenia, aby pokusić się o ocenę stosunku społeczeństwa względem ludzi LGBTQ, krótko: osoby homoseksualne mają przekichane.

wtorek, 30 grudnia 2014

33. Gender i bezdomny, wyrzutków dwóch

Środek czy koniec października. Piję piwo w gronie kolegów z pracy. Jesteśmy w „Fermentacji” na Struga. To trudny lokal dla pijusów-palaczy. Palacz musi co rusz opuszczać stolik i gnać na dwór po stromych schodach. Z każdym kolejnym kuflem staje się to trudniejsze. Cudem nikt nie łamie ręki, nie obija głowy o framugę. Stoimy na zewnątrz w dwóch grupach. Wyrobiłem w sobie nawyk wychodzenia z palaczami, choć nie palę. W podstawówce, liceum czy studiach, wiele traciłem nie paląc. Na fajce zawiązywały się najtrwalsze znajomości. Pęczniała wiedza o świecie.

sobota, 18 października 2014

28. Transgender w centrum krwiodawstwa

Byłem dzisiaj w Centrum Krwiodawstwa w Łodzi. Chciałem oddać krew, ale to niemożliwe. Czy jestem chory? Mam popsutą krew? Ćpam? Nie. Jestem osobą transgender, to wystarczy.

sobota, 16 sierpnia 2014

27. Boks i teatr

Mój coming out był wypadkową wielu przemyśleń i wsparcia najbliższej osoby. Wsparcie jest najważniejsze. Wypłynąć samemu „na suchego przestwór oceanu” jest trudno i może skończyć się źle. Bliska osoba pełni na początku rolę chusteczki, w którą się wypłakujemy, i motywuje nas do dalszej walki na ringu, gdy wracamy „z ulicy” z workiem przeżyć, obelg i niepewności.

poniedziałek, 28 lipca 2014

25. Dzieciństwo, dzieciństwo

Moja poprzednia notka była bardzo pesymistyczna, ale nie bez powodu. Wydarzenie z Media Markt było wisienką na torcie nieprzyjemnych przygód, które spotykały mnie od rana. Zaczęło się od podróży rowerem, przy warsztacie samochodowym zebrało się kilku facetów na hasło „patrzcie, pedał jedzie”. Kampania Przeciw Homofobii powinna zorganizować specjalny fundusz na rzecz higieny psychicznej osób transgender. „Facet” w kiecce jest powszechnie traktowany jak gej i zbiera cięgi za gejów, bez względu na faktyczną orientację. Oczywiście, żartuję sobie, ale moje przygody chcąc nie chcąc pokazują skalę uprzedzeń względem osób homoseksualnych. Po feralnym czwartku nadeszły pozytywny piątek i przyzwoita sobota. Dwukrotnie usłyszałem od przypadkowych osób, że ładnie wyglądam, a dziewczyna stojąca za barem „Z innej beczki” zaczęła przyjazną rozmowę od zdania „widziałam cię ostatnio”. Widziała i zaaprobowała.

poniedziałek, 19 maja 2014

21. Samochody, samochody

Człowiek w samochodzie w roli obserwatora czuje się bezpieczniej od przechodnia. Sam będąc osłonięty zaporą z okien i karoserii, traktuje świat jak wnętrze klatki w ZOO. Siedząc w zbroi może więcej, tak sądzi, bo wduszając gaz łatwo wymknąć się kłopotom. Nadaje sobie prawo komentowania wyglądu mijanych kobiet, jeśli jest mężczyzną - robi to na głos. Czyni to równie nachalnie jak wstawiony przechodzień.

sobota, 17 maja 2014

Gender mówi jak jest

Oprócz pisania bloga i codziennych perypetii ulicznych - tej szarej roboty "politycznej" - udzielam się w tzw. "Żywych bibliotekach", gdzie jestem "książką", której treścią jest moje doświadczenie. Można mnie wypożyczyć i "przeczytać", czyli po prostu porozmawiać. W ciągu ostatniego roku uczestniczyłem w trzech takich przedsięwzięciach - postaram się to wkrótce opisać.

Ostatnio udało mi się zrobić coś jeszcze, napisać tekst do Przewodnika Krytyki Politycznej o Gender. Zachęcam do lektury na stronie "Dziennika Opinii": Z doświadczeń faceta chodzącego w sukience.

niedziela, 23 marca 2014

19. Łamanie norm a wolność

Można sądzić, że zeszłoroczna decyzja o „wyjściu z szafy”, poszerzyła moją wolność osobistą, zrywając kajdan męskiego wzorca ubioru. Jest to pozorny sąd. Nie muszę już ubierać się „jak facet”, ale usunięcie jednego z ograniczeń namnożyło następnych.

piątek, 22 listopada 2013

14. W zgodzie ze sobą

Koleżanka Dorota widziała na ulicy chłopaka w damskich ciuchach, czytam jej SMS:
"Był młodszy od ciebie, niższy, też blondyn z dłuższymi włosami i wystylizowanym uczesaniem, miał bardzo ładny i gustowny makijaż. Krótka kurteczka i obcisłe spodnie albo getry."

wtorek, 15 października 2013

12: Dlaczego pokochałem galerie handlowe

Nie ukrywam, że angażuję się społecznie, ale nie jestem mocarzem historii, bo robię tyle, ile da się zrobić po pracy, po zjedzeniu obiadu, po chwili odpoczynku. To wszystko bez znacznego uszczerbku na zdrowiu i umyśle, bo na ogół nie zarywam nocy i nie palę. Nie jestem zawodowym rewolucjonistą, bo nie pracuję w NGO. Na pracę społeczną i ideową mam codziennie raptem 3-4 godziny – jeśli się z nikim nie spotykam. W skali tygodnia to niewiele. Mam jednak poczucie, że z racji mojego crossdresserskiego coming out, doszedł mi dodatkowy etat – i to cały, włącznie z nadgodzinami. Ponieważ chodzenie w damskich ciuchach jest aktem politycznym. Dlaczego? Bo przekraczam dominujące normy ubioru, wchodząc na pole dotychczas zarezerwowane dla kobiet. Kowalski i Nowak nie bywają na tym polu lub robią to wyłącznie w domu, a ja w damskich ciuchach chodzę po ulicy. Chcąc nie chcąc ludzie muszą się z tym konfrontować. Czasem chwalą mnie za łamanie schematów płciowych, ale dużo częściej tłumaczą, że jestem pedałem czy cwelem. Nawet jeśli ludzie milczą, nie pozostaje to na nich bez wpływu. Dowiedzą się o mnie ich znajomi i bliscy. Sprawa będzie żyć. "Transwestyta! Transwestyta! Coś nareszcie dzieje się” - parafrazując tytuł filmu Marka Piwowskiego.

poniedziałek, 2 września 2013

5: Szkic o dorastaniu

Miałem coming out dopiero w tym roku, a kończę 30 lat. Wyjście z szafy okazało się dosłowne. Wyjąłem ciuchy z szafy, założyłem je i strachliwie wypełzłem na ulicę, potem na rower, do pracy itp. Nie ma już chyba odwrotu, choć często męczą mnie myśli, że może warto odpuścić, ocucić się i stać się na powrót "normalnym". W porządku, ale ten "normalny" i tak miał dużo dla siebie, bo prawie 20 lat. Prawdziwego siebie zostawiałem wtedy w czterech ścianach - na klucz, na cztery spusty, na amen. Dosyć. Nareszcie w pełni żyję i jest mi z tym dobrze (choć sporo ryzykuję).