Nadchodzi wiosna. Wciąż na dworze bywa zimno, ale dłużej jest widno, więc widać więcej. Już nie chodzę do pracy w szarudze i nie wracam po zachodzie słońca. Jest jasno i dlatego coraz trudniej mnie pomylić z „masywną kobietą”. Tracę „zimową ochronę” i trochę boję się wiosny, bo w ciepłe miesiące częściej w moją stronę lecą obelgi. Spory o gender chyba przycichły, bo wróciło hasło „pedał”, za to rzadziej wołają „gender”. Jednak na razie jest spokojnie. Rano wsiadam w zatłoczony tramwaj, sunę kilka przystanków, by przesiąść się na ul. Kościuszki do „puszki ze szprotkami”, łączącej północ miasta z południem. Ta wiezie mnie pod pracę. Po pracy wracam piechotą, dotarcie do domu zajmuje czterdzieści minut. Zawsze po drodze coś zjem, zajrzę do księgarni. Ale czas już się przesiąść na rower. Na rowerze jest bezpieczniej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą działanie społeczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą działanie społeczne. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 marca 2015
poniedziałek, 28 lipca 2014
25. Dzieciństwo, dzieciństwo
Moja poprzednia notka była bardzo pesymistyczna, ale nie bez powodu. Wydarzenie z Media Markt było wisienką na torcie nieprzyjemnych przygód, które spotykały mnie od rana. Zaczęło się od podróży rowerem, przy warsztacie samochodowym zebrało się kilku facetów na hasło „patrzcie, pedał jedzie”. Kampania Przeciw Homofobii powinna zorganizować specjalny fundusz na rzecz higieny psychicznej osób transgender. „Facet” w kiecce jest powszechnie traktowany jak gej i zbiera cięgi za gejów, bez względu na faktyczną orientację. Oczywiście, żartuję sobie, ale moje przygody chcąc nie chcąc pokazują skalę uprzedzeń względem osób homoseksualnych. Po feralnym czwartku nadeszły pozytywny piątek i przyzwoita sobota. Dwukrotnie usłyszałem od przypadkowych osób, że ładnie wyglądam, a dziewczyna stojąca za barem „Z innej beczki” zaczęła przyjazną rozmowę od zdania „widziałam cię ostatnio”. Widziała i zaaprobowała.
sobota, 17 maja 2014
Gender mówi jak jest
Oprócz pisania bloga i codziennych perypetii ulicznych - tej szarej roboty "politycznej" - udzielam się w tzw. "Żywych bibliotekach", gdzie jestem "książką", której treścią jest moje doświadczenie. Można mnie wypożyczyć i "przeczytać", czyli po prostu porozmawiać. W ciągu ostatniego roku uczestniczyłem w trzech takich przedsięwzięciach - postaram się to wkrótce opisać.
Ostatnio udało mi się zrobić coś jeszcze, napisać tekst do Przewodnika Krytyki Politycznej o Gender. Zachęcam do lektury na stronie "Dziennika Opinii": Z doświadczeń faceta chodzącego w sukience.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
16. Spacer nocą
Wracam z centrum, z Piotrkowskiej. Mam na sobie kieckę i makijaż – i pewnie dla ludzi, którzy rozpoznają we mnie faceta, wyglądam jak wariat. Mijam komisariat policji na ulicy Sienkiewicza, kawałek dalej jest Łódzki Dom Kultury, przy którym zawsze stoją prostytutki. Łódź jest widocznie prawdziwym miastem spotkań - w jednym miejscu dzieją się tu aż dwie kultury, tak niby od siebie odległe. Prostytutki marzną, bo mają krótkie kiecki i cienkie rajstopy, za to alfons ma dobrze, bo grzeje się w stojącym obok samochodzie.
wtorek, 15 października 2013
12: Dlaczego pokochałem galerie handlowe
Nie ukrywam, że angażuję się społecznie, ale nie jestem mocarzem historii, bo robię tyle, ile da się zrobić po pracy, po zjedzeniu obiadu, po chwili odpoczynku. To wszystko bez znacznego uszczerbku na zdrowiu i umyśle, bo na ogół nie zarywam nocy i nie palę. Nie jestem zawodowym rewolucjonistą, bo nie pracuję w NGO. Na pracę społeczną i ideową mam codziennie raptem 3-4 godziny – jeśli się z nikim nie spotykam. W skali tygodnia to niewiele. Mam jednak poczucie, że z racji mojego crossdresserskiego coming out, doszedł mi dodatkowy etat – i to cały, włącznie z nadgodzinami. Ponieważ chodzenie w damskich ciuchach jest aktem politycznym. Dlaczego? Bo przekraczam dominujące normy ubioru, wchodząc na pole dotychczas zarezerwowane dla kobiet. Kowalski i Nowak nie bywają na tym polu lub robią to wyłącznie w domu, a ja w damskich ciuchach chodzę po ulicy. Chcąc nie chcąc ludzie muszą się z tym konfrontować. Czasem chwalą mnie za łamanie schematów płciowych, ale dużo częściej tłumaczą, że jestem pedałem czy cwelem. Nawet jeśli ludzie milczą, nie pozostaje to na nich bez wpływu. Dowiedzą się o mnie ich znajomi i bliscy. Sprawa będzie żyć. "Transwestyta! Transwestyta! Coś nareszcie dzieje się” - parafrazując tytuł filmu Marka Piwowskiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)