Polsatowskie studio „Tak czy nie”.
Artur Zawisza obraża Rafalalę i obrywa szklanką, jest ochlapany.
To żałosny widok, gdy zwolennik prężenia muskułów, szowinista i
„judeosceptyk”, staje się o taki malutki i oddaje walkowerem
mecz z transseksualną artystką. Tacy jak Zawisza są od „czystej”
roboty w mediach – szczują, nakręcają, ale bicie „obcych”
zostawiają kolegom z ulicy. Honor narodowca w pełnej krasie. Ale z
akcją Rafalali mam jednak problem.