środa, 13 sierpnia 2014

26. Blamaż na wizji

Polsatowskie studio „Tak czy nie”. Artur Zawisza obraża Rafalalę i obrywa szklanką, jest ochlapany. To żałosny widok, gdy zwolennik prężenia muskułów, szowinista i „judeosceptyk”, staje się o taki malutki i oddaje walkowerem mecz z transseksualną artystką. Tacy jak Zawisza są od „czystej” roboty w mediach – szczują, nakręcają, ale bicie „obcych” zostawiają kolegom z ulicy. Honor narodowca w pełnej krasie. Ale z akcją Rafalali mam jednak problem.

poniedziałek, 28 lipca 2014

25. Dzieciństwo, dzieciństwo

Moja poprzednia notka była bardzo pesymistyczna, ale nie bez powodu. Wydarzenie z Media Markt było wisienką na torcie nieprzyjemnych przygód, które spotykały mnie od rana. Zaczęło się od podróży rowerem, przy warsztacie samochodowym zebrało się kilku facetów na hasło „patrzcie, pedał jedzie”. Kampania Przeciw Homofobii powinna zorganizować specjalny fundusz na rzecz higieny psychicznej osób transgender. „Facet” w kiecce jest powszechnie traktowany jak gej i zbiera cięgi za gejów, bez względu na faktyczną orientację. Oczywiście, żartuję sobie, ale moje przygody chcąc nie chcąc pokazują skalę uprzedzeń względem osób homoseksualnych. Po feralnym czwartku nadeszły pozytywny piątek i przyzwoita sobota. Dwukrotnie usłyszałem od przypadkowych osób, że ładnie wyglądam, a dziewczyna stojąca za barem „Z innej beczki” zaczęła przyjazną rozmowę od zdania „widziałam cię ostatnio”. Widziała i zaaprobowała.

środa, 23 lipca 2014

24. Ludzie bywają okropni

Często przesadzam pisząc, że ludzie z zasady są tolerancyjni. To wszystko prawda, ale pod warunkiem, że odrzucimy dziesiątki „ja pierdolę” czy „pedałów” kierowanych codziennie w moją stronę. Bywają dni, kiedy trzeba być wyjątkowo odpornym na zaczepki – a nawet nie zaczepki, tylko komentarze, które dobiegają zza pleców, zza węgła, za półką z książkami czy płytami.

niedziela, 20 lipca 2014

23. Ludzie są w sumie w porządku

Od roku wynajmuję mieszkanie w centrum. Nie utrzymuję kontaktów z sąsiadami, bo nie było okazji się poznać. Wychodzę do pracy przed dziewiątą, a wracam różnie i wtedy zamykam się w domu (komputer, książki, proste przyjemności). Każdemu mówię „dzień dobry”, nawet gburowi, który wzrokiem ryje chodnik. Ale to tylko „dzień dobry”. Słyszę, że ludzie o mnie gadają, bo mam radar zamiast uszu. Tak mają „dziwadła” z poczuciem niższości. Instynkt dzikiego zwierzęcia. Wrodzony lecz niechciany brak zaufania sprawia, że mile zaskakuje mnie nawet neutralny gest ze strony ludzi.

czwartek, 19 czerwca 2014

22. Zapiski z tygodnia

Zdarzenie na Piotrkowskiej.

Mijam bandę agresywnej młodzieży w dresach. Słyszę: „O kurwa, jeszcze transwestyci na ulicach, ja pierdolę”. Skręcam do kiosku, kupuję gumy do żucia, słyszę jak starsza pani rozmawia z córką o młodzieżowych bluzgach. Żali się, że Polska wciąż jest zaściankowym krajem.

poniedziałek, 19 maja 2014

21. Samochody, samochody

Człowiek w samochodzie w roli obserwatora czuje się bezpieczniej od przechodnia. Sam będąc osłonięty zaporą z okien i karoserii, traktuje świat jak wnętrze klatki w ZOO. Siedząc w zbroi może więcej, tak sądzi, bo wduszając gaz łatwo wymknąć się kłopotom. Nadaje sobie prawo komentowania wyglądu mijanych kobiet, jeśli jest mężczyzną - robi to na głos. Czyni to równie nachalnie jak wstawiony przechodzień.

sobota, 17 maja 2014

Gender mówi jak jest

Oprócz pisania bloga i codziennych perypetii ulicznych - tej szarej roboty "politycznej" - udzielam się w tzw. "Żywych bibliotekach", gdzie jestem "książką", której treścią jest moje doświadczenie. Można mnie wypożyczyć i "przeczytać", czyli po prostu porozmawiać. W ciągu ostatniego roku uczestniczyłem w trzech takich przedsięwzięciach - postaram się to wkrótce opisać.

Ostatnio udało mi się zrobić coś jeszcze, napisać tekst do Przewodnika Krytyki Politycznej o Gender. Zachęcam do lektury na stronie "Dziennika Opinii": Z doświadczeń faceta chodzącego w sukience.